Skok księżycowy: Powrót NASA do załogowych misji kosmicznych
Pierwszego kwietnia tego roku miało miejsce przełomowe wydarzenie – wyczekiwany powrót NASA do załogowych misji kosmicznych. Czekaliśmy ponad pół wieku na wysłanie człowieka w dalszą przestrzeń kosmiczną. Wracamy tym samym do dziedzictwa programu Apollo, z zapartym tchem śledzonego przez naszych dziadków.

Misja Artemis II: Lot na Księżyc z nową perspektywą
Sama misja Artemis II miała na celu okrążenie naszego satelity i bezpieczny powrót na Ziemię, który tak jak planowano, miał miejsce w nocy z 10 na 11 kwietnia.
Tym razem obeszło się bez lądowania na Srebrnym Globie. Czwórka astronautów, zamkniętych w kapsule Orion, skupiała się na kontroli systemów podtrzymywania życia.
Przy okazji podziwiali oni z odległości 6,5 tysiąca kilometrów usłaną kraterami powierzchnię Księżyca.
Dzięki łączności zapewnianej przez sieć Deep Space Network, mieliśmy możliwość oglądania transmisji niemal na żywo z wnętrza i okolic kapsuły Orion.
W tle kosmicznych widoków majaczyła zaś wschodząca za Księżycem Ziemia. To niesamowite, jak zmienia się perspektywa człowieka, kiedy znajdzie się tak daleko od domu wszystkich Homo sapiens, jacy kiedykolwiek żyli na tym świecie. Astronauci misji Artemis II oddalili się od naszej planety na rekordową odległość ponad 406 tysięcy kilometrów. Dopiero z tej perspektywy dociera do nas, jak mali jesteśmy w porównaniu z bezmiarem kosmosu.
Nasz naturalny satelita: Ciekawostki o Księżycu
Na co dzień (albo raczej co noc) podziwiamy różne oblicza Księżyca zawieszonego pośród gwiazd na nocnym niebie. Może ciężko w to uwierzyć, ale to wciąż całkiem spore ciało niebieskie. Promień Księżyca jest około 3,5 razy mniejszy od promienia Ziemi. Mniejsze wymiary oznaczają mniej ziemi i skał u naszego naturalnego satelity.
Z grubsza szacując, możemy powiedzieć, że Księżyc ma sto razy mniejszą masę niż Ziemia. A z masą zawsze nierozerwalnie związana jest grawitacja.
Grawitacja na Księżycu a ziemskie przyciąganie
Kiedy chodzimy i podskakujemy po powierzchni Ziemi, niewyobrażalnie duża liczba kilogramów materii pod naszymi stopami bardzo chętnie nas do siebie przyciąga
(my zresztą też ją przyciągamy). W myśl fizyki Isaaca Newtona mówimy tu o wzajemnej sile grawitacji, która działa między każdymi dwoma ciałami posiadającymi masę i jest tym większa, im większy jest iloczyn mas obu tych ciał. Tak czy inaczej, nasza masa przemnożona przez gigantyczną masę Ziemi to dalej bardzo, bardzo dużo. Dlatego próby podskoków na Ziemi kończą się stosunkowo nisko – nie tak łatwo przeciwstawić się ziemskiemu ciążeniu.
A jak jest z grawitacją na Księżycu? Jak już wspomnieliśmy, astronauci z misji Artemis II nie przekonali się o niej na własnych nogach, ponieważ tym razem zrezygnowano z lądowania. Jednak w poprzednim stuleciu dwunastu uczestników programu Apollo odcisnęło ślady swoich stóp na księżycowym regolicie. Każdy z nich przekonał się, jak bardzo nasze kończyny są przyzwyczajone do ciężkiej pracy w ziemskich warunkach. Mniejsza masa Księżyca w porównaniu z Ziemią wprowadza istotną zmianę w równaniu na siłę grawitacji. Okazuje się, że na Księżycu będzie ona aż sześć razy słabsza. A to oznacza… sześć razy wyższe podskoki przy tym samym wysiłku!
Skok księżycowy na Ziemi: Doświadczenie w Muzeum Grawitacji
Nie ma się co łudzić, że każdy z nas poleci kiedyś na Księżyc. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby zabawę – i nasze marzenia o spacerach po Srebrnym Globie – sprowadzić na Ziemię. Odwiedzając Muzeum Grawitacji, każdy może wykonać swój własny „skok księżycowy”. Znajdziecie tam specjalny układ, pozwalający na symulację zmniejszonej grawitacji. Kiedy skaczemy pionowo w tradycyjnych warunkach, cała siła przyciągania ściąga nas prosto w dół, przeszkadzając w zabawie.
Sprawa wygląda inaczej, gdy nasz ruch nieco przechylimy. Potrzebujemy do tego równi pochyłej. Ślizgając się po jej powierzchni, grawitacja wciąż ściąga nas w dół, ale w tym wypadku oddziałuje na nas tylko część siły, z jaką przyciąga nas Ziemia. Cała siła rozkłada się bowiem w dwóch kierunkach. Znaczna jej część działa prostopadle do powierzchni pochylni – co nam nie przeszkadza, ponieważ skaczemy teraz względem jej podnóża. Natomiast pozostała część grawitacji działa równolegle do pochylni i tylko ona będzie nas ściągać w dół. Przy nachyleniu 10 stopni, z powodzeniem zasymulujemy ciążenie panujące przy powierzchni Księżyca, a mięśnie naszych nóg pozwolą nam na wykonanie nieprawdopodobnie wysokich skoków.
